WIADOMOŚCI FINANSOWE
Reflacyjny trend się wyczerpał? Złoto zniżkuje drugą sesję z rzędu
Krzysztof Kolany2021-06-14 10:59główny analityk Bankier.plpublikacja2021-06-14 10:59Podziel sięfot. allstars / / ShutterstockRynki finansowe zdają się być przekonane, że obecna fala
inflacji jest „przejściowa” i że powoli zaczyna opadać. Taka narracja wsparła
dolara i amerykańskie obligacje skarbowe oraz obniżyła notowania złota.
W poniedziałek rano notowania kontraktów terminowych na
złoto spadały o ponad 1%, zniżkując do 1 858,95 USD za uncję trojańską i
schodząc do najniższego poziomu od połowy maja. W piątek dolarowe notowania złota obniżyły się
o 0,9%.
Zachowanie złota może nieco dziwić, skoro raptem w czwartek
dowiedzieliśmy się, że inflacja
CPI w Stanach Zjednoczonych w maju sięgnęła 5%, przekraczając prognozy
większości ekonomistów. Co więcej, inflacja bazowa osiągnęła najwyższą wartość
od niemal 30 lat (3,8% rdr), bardzo daleko odchylając się od 2-procentowego
celu Rezerwy Federalnej.
Amerykańska inflacja CPI zaskoczyła ekonomistów i sięgnęła 5%
Wydawałoby się, że już niemal galopująca dolarowa inflacja zwiększy
popyt na metale szlachetne, dość powszechnie uważane za zabezpieczenie przed
spadkiem siły nabywczej fiducjarnego pieniądza. Tak się jednak nie stało. Co więcej,
reakcja rynku była wręcz odwrotna od tego, czego można się było spodziewać:
wzrosły ceny amerykańskich obligacji skarbowych (czyli spadły ich rentowności) oraz podniosły się wyceny
spółek wzrostowych.
Podczas weekendu pojawiły się liczne wytłumaczenia tego
paradoksu. Najpopularniejsze z nich mówi, że skok inflacji CPI do 5% był już
dawno uwzględniony w cenach. Że inwestorzy od początku roku „grali” pod reflację
(czyli wzrost inflacji) i że końcówka półrocza przyniosła inflacyjny pik. Mogło
się więc okazać, że na rynku nie ma już nikogo, kto by nie postawił na wyższą inflację.
W myśl tej teorii teraz mamy do czynienia albo z realizacją zysków na reflacyjnych
zakładach, albo wręcz z wyczerpaniem się większości reflacyjnego paliwa w
postaci ekspansywnej polityki monetarnej i fiskalnych stymulantów.
Narrację tą zdawały się potwierdzać piątkowe dane z Ameryki.
Krótkoterminowe oczekiwania inflacyjne Amerykanów badane przez Uniwersytet
Michigan spadły w czerwcu do 4,0% wobec aż 4,6% odnotowanych w maju.
Oczekiwania długoterminowe obniżyły się z 3,0% do 2,8%. Część ekonomistów
wskazuje też na względną słabość amerykańskiego rynku pracy, gdzie pomimo postcovidowego
otwierania gospodarki póki co nie widać presji płacowej. A bez szybszego nominalnego
wzrostu płac trudno oczekiwać trwałego wzrostu inflacji CPI.
Czas pokaże, czy ten inflacyjny sceptycyzm okaże się uzasadniony.
Faktem jest jednak, że od początku czerwca obserwujemy korektę wcześniejszego wzrostu
długoterminowych rynkowych oczekiwań inflacyjnych. 5-letnia oczekiwana
inflacja w USA (5-year breakeven) obniżyła się z 2,72% do 2,43%. W przypadku
horyzontu 10-letniego parametr ten zmalał z 2,54% do 2,32%. W rezultacie nawet
przy wyraźnym spadku nominalnych rentowności obligacji 10-letnich z blisko 1,8%
pod koniec marca do 1,45% obecnie realna długoterminowa stopa procentowa dla
dolara pozostaje bez większych zmian nieco powyżej -1,0% (tak, od stycznia 2020
roku stopa ta jest ujemna).
W rezultacie nie ma w
tej chwili zbyt wiele reflacyjnego paliwa uzasadniającego ceny
złota w pobliżu nominalnych rekordów z sierpnia 2020, czyli powyżej 2 000 USD/oz.
Niewykluczona jest więc jakaś korekta wiosennego odbicia, która wyniosła
notowania królewskiego metalu z 1670 do blisko 1920 USD/oz. na początku
czerwca. Nie powinna być to jednak korekta zbyt głęboka. A przynajmniej, jeśli
przyjmiemy założenie, że w marcu zakończyliśmy korygowanie zeszłorocznego
wystrzału i rozpoczęliśmy
kolejną falę złotej długoterminowej hossy.Źródło:
Source link








![Wystrzał inflacji, PKB na sterydach i historyczny rekord WIG-u [Wykresy tygodnia]](https://super-news.info/pl/wp-content/uploads/sites/6/2021/09/Wystrzal-inflacji-PKB-na-sterydach-i-historyczny-rekord-WIG-u-Wykresy-100x100.jpg)