Żyżyński: RPP nie miała na celu osłabienia złotego

Żyżyński: RPP nie miała na celu osłabienia złotego

fot. Jerzy Dudek / FORUMW związku ze spodziewaną stabilizacją inflacji w paśmie odchyleń od celu w horyzoncie projekcji, stopy procentowe najprawdopodobniej pozostaną bez zmian do 2022 r. – powiedział PAP Biznes członek RPP Jerzy Żyżyński. Według ekonomisty, odnosząc się do kursu złotego, RPP nie miała na celu wywołania wrażenia, że wolałaby widzieć słabszą walutę.
„Zawsze podkreślam, że jestem zwolennikiem patrzenia na inflację bieżącą, w ujęciu miesiąc do miesiąca, ponieważ wartość wskaźnika inflacji rocznej zależy od tego, co działo się z cenami teraz i rok temu, a my w polityce pieniężnej nie powinniśmy się kierować tym, co się działo rok temu – ważniejsze są aktualne odczyty. Wobec tego, w kwietniu i maju ceny mdm spadały, a w czerwcu odbiły, bo firmy chcą odrabiać straty po pandemii. To może potrwać jeszcze miesiąc czy dwa, ale później, w związku ze spadkiem dochodów gospodarstw domowych, nie należy się spodziewać wzrostów cen – inflacja będzie stopniowo się obniżać, a potem ustabilizuje się w paśmie odchyleń od celu, co pokazuje najnowsza projekcja” – powiedział Żyżyński.
„Oznacza to, że najbardziej prawdopodobny scenariusz to stabilizacja stóp procentowych na obecnym poziomie do końca horyzontu projekcji. Stabilna inflacja powinna przekładać się na stabilne stopy procentowe, ponieważ stabilność i przewidywalność jest bardzo istotna w polityce monetarnej dla rynków” – dodał.
Na trzech posiedzeniach między 17 marca a 28 maja 2020 r. RPP trzykrotnie obniżyła stopę referencyjną NBP, łącznie o 140 pb., w krokach po 50, 50 i 40 pb., do poziomu 0,10 proc.
Żyżyński teoretycznie nie wyklucza, że stopy proc. mogłyby nominalnie spaść do samego zera, choć woli zatrzymać tę opcję jako bufor na wszelki wypadek.
„Stopy procentowe znajdują się bardzo blisko zera, trudno byłoby je jeszcze bardziej obniżyć, nie przyniosłoby to dużych rezultatów. Nie jestem zwolennikiem cięcia stóp proc. do samego zera, choć oczywiście teoretycznie takiej opcji nie można wykluczyć, ale lepiej zostawić ten niewielki margines ewentualnych cięć na przyszłość. Osobiście wolałbym, by polityka monetarna posiadała bufory w razie pojawienia się okoliczności wymagających dodatkowego impulsu w postaci obniżenia stopy do zera. Warto w tym miejscu zauważyć, że schodzenie ze stopami procentowymi przez banki centralne na bardzo niskie poziomy to od jakiegoś czasu tendencja światowa” – powiedział członek RPP.
RPP NIE CHCE SŁABSZEGO ZŁOTEGO
Odnosząc się w ostatnich komunikatach do kształtowania się kursu złotego, Rada nie miała na celu osłabienia polskiej waluty i wskazała jedynie, że kanał kursowy nie zadziałał tak, jak można było oczekiwać – wskazał Żyżyński.
„Rada wskazywała w ostatnich komunikatach, że +tempo ożywienia gospodarczego może być ograniczane przez brak wyraźnego dostosowania kursu złotego do globalnego wstrząsu wywołanego pandemią oraz poluzowania polityki pieniężnej NBP+. To zdanie ma charakter wyłącznie informacyjny. Rada nie steruje kursem walutowym, nie mamy takiej możliwości i mandatu. Nie była to forma interwencji walutowej – my jedynie odnotowaliśmy fakt, że kanał kursowy nie zadziałał tak, jak można by tego było oczekiwać. Nie mieliśmy na celu wywołania wrażenia, że wolelibyśmy widzieć słabszego złotego” – powiedział członek RPP.
„Osłabienie kursu walutowego w ujęciu modelowym powinno pobudzić gospodarkę poprzez kanał eksportowy. W obecnej sytuacji złoty nie osłabił się jednak tak mocno, jak można się było spodziewać. To świadczy o tym, że polska gospodarka jest dobrze oceniana przez inwestorów” – dodał.
Wspomniane przez Żyżyńskiego sformułowanie odnoszące się do kursu złotego znalazło się w czerwcowym i lipcowym komunikacie po posiedzeniu RPP. Ponadto w opisie dyskusji z posiedzenia RPP w czerwcu wskazano, że „polityka pieniężna NBP powinna ograniczać ryzyko aprecjacji złotego wobec głównych walut, która w sposób procykliczny wzmacniałaby negatywny wpływ silnego spadku popytu zagranicznego na dochody eksporterów, a przez to oddziaływałaby negatywnie na aktywność i zatrudnienie w polskiej gospodarce”.
W minutes z czerwca wskazano także, że wobec oczekiwanej niskiej aktywności oraz dynamiki cen za granicą, aprecjacja złotego zwiększałaby ryzyko deflacji, co przy wyższym niż przed pandemią poziomie bezrobocia byłoby niekorzystne dla stabilności makroekonomicznej.
Żyżyński poinformował, że program skupu obligacji NBP będzie kontynuowany i nie będzie ograniczany.
„Rynek lubi stabilność, więc nie należy zmieniać gwałtownie parametrów polityki pieniężnej. Warto przy tym odnotować, że polski rynek finansowy jest dużo słabiej rozwinięty niż na zachodzie, jest stosunkowo płytki, więc NBP nie ma możliwości, by skupować duże pule różnych aktywów. Należy podkreślić, że NBP działa wyłącznie na rynku wtórnym” – dodał.
Od marca NBP prowadzi operacje zakupu skarbowych papierów wartościowych, a od kwietnia także dłużnych papierów wartościowych gwarantowanych przez Skarb Państwa – na rynku wtórnym w ramach strukturalnych operacji otwartego rynku. Docelowa skala programu skupu nie jest określona.
Łącznie NBP skupił papiery o wartości nominalnej 102,9 mld zł, z czego 51,8 mld zł obligacji rządowych i 51,1 mld zł gwarantowanych przez Skarb Państwa obligacji, w tym papiery PFR za 18,9 mld zł i BGK za 32,3 mld zł. Ostatni przetarg outright NBP w dn. 22 lipca był najmniejszy z dotychczas przeprowadzonych – bank centralny skupił papiery jedynie za 1,6 mld zł.
Żyżyński sugeruje, że prawdopodobnie trzeba byłoby zastanowić się nad wprowadzeniem innych niż kredyt wekslowy instrumentów, które pomagałyby ożywić akcję kredytową dla przedsiębiorstw.
„Kredyt wekslowy nie jest obecnie wykorzystywany przez banki. Warto zauważyć, że weksel jako instrument gwarantowania zobowiązań jest obecnie słabo wykorzystywany w stosunkach gospodarczych, stąd znaczenie stopy dyskonta i redyskonta jest mniejsze niż w innych krajach. Warto byłoby ułatwić szersze stosowanie weksla. Odnosząc się do samego kredytu wekslowego, być może trzeba byłoby zastanowić się nad wprowadzeniem innych instrumentów, które pomagałyby ożywić akcję kredytową dla przedsiębiorstw” – powiedział.
„W RPP pojawiają się głosy, sugerujące możliwość wykorzystania innych niż zastosowane do tej pory narzędzi do stymulowania gospodarki w postaci udostępnienia bankom finansowania na rozkręcenie akcji kredytowej dla firm – po koszcie niższym od stopy referencyjnej. Jest to ciekawy przedmiot do dyskusji, jednak trudno powiedzieć i jednoznacznie zadeklarować, czy takie instrumenty znalazłyby obecnie uzasadnienie i czy są konieczne. Trzeba poczekać na rozwój dynamicznej sytuacji pandemicznej” – dodał.
Na posiedzeniu RPP w kwietniu nie przyjęto wniosku o wprowadzenie operacji repo o ponad 2-letnim okresie zapadalności i rentowności poniżej stopy referencyjnej. Wprowadzenie takiego instrumentu publicznie postuluje członek RPP Łukasz Hardt.
Rafał Tuszyński (PAP Biznes)
tus/ osz/Źródło:PAP Biznes


Source link

Close Menu