Connect with us
img

Super News

Superhossa i nagły krach. Co się dzieje na bitcoinie?

Ostatnie siedem dni notowań kursu bitcoina.

WIADOMOŚCI FINANSOWE

Superhossa i nagły krach. Co się dzieje na bitcoinie?

[ad_1]

Jeszcze dwa miesiące temu mało kto przypuszczał, że zajednego bitcoina trzeba będzie zapłacić ponad 13 tys. dolarów. Jednak w środębitcoin z łatwością przełamał poziomy 12 i 13 tys. dolarów, o mało co nieprzełamując także 14 tys. dolarów. Potem jednak, w ciągu kwadransa, cenabitcoina runęła o 2 tys. dolarów. Co się dzieje na bitcoinie?

Aby przekonać się o szybkość ostatnich wzrostów, spójrzmynajpierw na stopy zwrotu, jakie notuje bitcoin. Tylko w środę, liczącdo szczytu zanotowanego ok. godz. 22:00 na poziomie 13 879 dolarów (daneCoindesk), wartość bitcoina wzrosła o ponad 20 proc. W ciągu ostatniegotygodnia przed tym szczytem bitcoin zyskał blisko 50 proc. Dopiero w skalimiesiąca stopy zwrotu hamują, pokazują 55 proc. zysku. Jak widać, tak nagłeprzyspieszenie wzrostów miało miejsce w ostatnim tygodniu.

Dlaczego kurs bitcoina tak szybko rósł? Dlaczego potem tak naglerunął? Choć na te pytania nie da się odpowiedzieć z cała pewnością, analitycypodają kilka możliwych odpowiedzi.

Short squeeze grających na krótko na bitcoinie

Pierwsza z nich, wskazująca szczególnie na powód środowegorajdu, to tzw. short squeeze, czyli wyciśniecie z rynku krótkich pozycji.Inwestorzy grający na kontraktach terminowych na bitcoina w ostatnim czasiezaczęli powiększać swoje krótkie pozycje, sądząc, że na kursie bitcoina nastąpikorekta wzrostów, jakie miały miejsce od początku roku. Wtedy to bitcoinszorował po ponad rocznym dnie w okolicach poziomu 3 000 dolarów. Wcześniezanotował spadek o 85% od swojego rekordu wszech czasów.

Przełom 2018 i 2019 roku przyniósł, jak się potem okazało,zmianę trendu na wzrostowy. Do końca maja kurs bitcoina potroił się, zbliżającdo poziomu 9 000 dolarów. Taki wzrost zaczął na rynek przyciągaćspekulantów, którzy chcieli zarobić na zbliżającej się, według nich, korekciebitcoina. Aby zarobić na spadkach, spekulanci otwierali coraz więcej krótkichpozycji. Według danych CFTC liczba krótkich pozycji netto zajmowanych przezspekulantów na kontraktach terminowych na bitcoina wzrosła z 300 w marcu doponad 1000 w czerwcu. Wzrost ceny bitcoina jednak ciągle trwał, pociągając zasobą konieczność dopłacania do depozytu zabezpieczającego ze strony grającychna krótko. Ostatnie nagłe wzrosty spowodowały zapewne, że kolejne dopłatyprzekraczały już możliwości finansowe wielu spekulantów, co spowodowało, żemusieli oni zamykać krótkie pozycje za wszelką cenę. I to wywindowało kursbitcoina na poziomy bliskie 14 tys. dolarów.

Libra – niby kryptowaluta Facebooka

Zaledwie tydzień temu Facebookoficjalnie przedstawił swoją kryptowalutę. Libra, bo tak brzmi jej nazwa,zadebiutować ma w 2020 roku. „Libra to nowa globalna waluta wspieranatechnologią blockchain, dla której portfel dostępny będzie w Messengerze, WhatsApporaz osobnej aplikacji” – można było przeczytać w komunikacie Facebooka.

Taki krok Facebooka spodziewany był już od bardzo dawana. Pierwszedoniesienia o planach Facebooka dotyczących stworzenia własnej cyfrowej walutypojawiły się bowiem pod koniec 2018 r. W międzyczasie Facebook zdążył zablokowaćreklamy innych kryptowalut w swoim serwisie, uzasadniając to ochronąużytkowników przed oszustwami.

Choć Libra będzie raczej bardziej przypominała „zwykłą”walutę, będąctzw. stablecoinem, ubranym jedynie w kryptowalutowe szaty, to oficjalnazapowiedź wejścia Facebooka na ten rynek może spowodować, że o kryptowalutachdowiedzą się niemal wszyscy. A przynajmniej niemal wszyscy z pokolenia tzw.milleniasów. „Tradycyjni uczestnicy rynku mogą być o wiele bardziej sceptyczniwobec bitcoina, niż inwestorzy z pokolenia milleniasów” – twierdzi GeorgeMichalopoulos, zarządzający z funduszu Typhon Capital Management LLC, cytowanyprzez serwis Zerohedge.Znamienne, że właśnie ostatni tydzień przyniósłprzyspieszenie wzrostów na bitcoinie, co zdawałoby się potwierdzać tezę, że tenimpuls zdecydował o napływie nowego kapitału na rynek. Niewątpliwie Facebookdysponuje jedną z największych na świecie sił rażenia informacyjnego. I choćstart nowej kryptowaluty ma nastąpić dopiero w przyszłym roku, to rynki mają todo siebie, że dyskontują przyszłość, zatem już dziś inwestorzy mogą dyskontowaćpozytywny efekt PR-owy dla rynku kryptowalut.

Darmowy pieniądz z banków centralnych

Po tym, jak w marcu Fedporzucił pomysł dalszego podwyższania stóp procentowych, na czerwcowymposiedzeniu nastąpiławolta wielu członków Fed w kierunku obniżek stóp procentowych. W Europienatomiast, (znowu!) tydzień temu, prezesEuropejskiego Banku Centralnego Mario Draghi otworzył drogę do obniżek stóp iłagodzenia polityki monetarnej.

Te ruchy banków centralnych w USA i Europie zapowiadają, żena rynek ponownie może zacząć napływać coraz tańszy pieniądz. Taki pieniądz będzieszukał dla siebie odpowiedniego sposobu na zainwestowanie. Rynek kryptowalut zpewnością będzie jednym z beneficjentów. Niemal darmowy pieniądz aż się prosi,żeby wejść na rynki, które przy normalnej cenie pieniądza byłyby ocenianebardziej krytycznie, a stosunek zysku do ryzyka hamowałby zapędy inwestorów.

Jednak zaniżana przez banki centralne cena pieniądzapowoduje, że nawet tak ryzykowne instrumenty, jak kryptowaluty (co pokazująm.in. środowe ruchy bitcoina), stają się atrakcyjnym celem inwestycyjnym.

Duzi inwestorzy wchodzą na rynek

Napływające z różnych źródeł informacje wskazują, że rynekkryptowalut zmienia się. Podczas gdy w 2017 roku główną role odgrywali na niminwestorzy indywidualni, tak w tym roku zwiększa się napływ kapitału instytucjonalnego.

Na rynek kryptowalut weszła w tym roku Fidelity, jedna znajwiększych firm z branży – rozpoczęła świadczenie usług powierniczych dlakryptowalut, ma także pośredniczyć w kupnie i sprzedaży kryptowalut dlaklientów instytucjonalnych. Fidelity zamierza także współpracować z E-TradeFinancial Corp. (potentat na rynku usług maklerskich dla klientówindywidualnych) oraz Robin Hood (aplikacja oferująca bezprowizyjny handelkryptowalutami). Ta druga marka już od jakiegoś oferuje swoim klientommożliwość handlu kryptowalutami, stopniowo powiększając liczbę klientów, dlaktórych taka usługa jest dostępna. Ta pierwsza marka przygotowuje się doumożliwienia swoim klientom handlu kryptowalutami.

O napływie dużych inwestorów świadczą też rosnące obroty irosnąca liczba otwartych pozycji na kontraktach terminowych na bitcoinanotowanych na giełdzie CME. O ile jeszcze na początku 2018 roku liczbaotwartych pozycji na bitcoinie przekroczyła 1 tys., to rosnąc systematycznie odtamtego czasu w drugim kwartale tego roku praktycznie nie spadała poniżej 4tys., a w ostatnich dniach przekroczyła poziom 6 tys. otwartych pozycji. Takżeobroty na kontraktach zaczęły dynamicznie rosnąć – o ile wcześniej tylkokrótkookresowo przekraczały 5 tys. sztuk, to w mijającym kwartale taki poziomjest już normą, a wiele razy obroty sięgały poziom 10 – 15 tys. kontraktów. Ażeby zainwestować w kontrakty na bitcoina trzeba już dysponować konkretnągotówką – aktualnie wysokość depozytu zabezpieczającego to ponad 25 tys.dolarów.

Kolejnym faktem przemawiającym za rosnącym zainteresowanieminwestorów instytucjonalnych jest zamiar uruchomienia przez Bakkt kontraktów terminowychna bitcoina. Jednak nie będą to kontrakty rozliczane gotówkowo, jak na CME, alekontrakty z fizyczną dostawą bitcoinów. Mają to być kontrakty jednodniowe orazmiesięczne. Choć start oferty Bakkt był już kilka razy przesuwany, z ostatniejmapy drogowej przedstawionej przez firmę wynika, że w lipcu mają być prowadzoneteksty akceptacyjne użytkowników, a do końca roku ma ruszyć handel kontraktami.Oczywiście, o ile wszystkie formalności regulacyjne zostaną załatwione.

Wydobycie bitcoina będzie spadać

W zamyśle twórcy bitcoina, podaż tej kryptowaluty ma byćograniczona. Mechanizm obliczeniowy ma wbudowane ograniczenie liczby wydobytychbitcoinów do 21 mln sztuk. Wydobycie bitcoinów wygląda tak, że „nowe jednostkibitcoina powstają dzięki rozwiązywaniu przez komputery (lub specjalneurządzenia zwane „koparkami”) skomplikowanych problemówmatematycznych. (…) wraz ze wzrostem liczby bitcoinów w obiegu, maleje rozmiarnagród, które otrzymują „kryptowalutowi górnicy”.” – opisujeMichał Żuławiński w artykule na Bankier.pl. Dzieje się to za pomocąmechanizmu zwanego „halving”, którego efekt jest taki, że co jakiś czas nagrodaza wydobycie bloku maleje o połowę.

Ostatnie takie wydarzenie miało miejsce w lipcu 2016 r.Kolejne przewidywane jest na maj 2020 r. Wtedy to nagroda za wydobycie blokuzostanie ścięta do 6,25 bitcoina, podczas gdy obecnie wynosi 12,5 bitcoina. Tymczasemceny sprzętu i energii nie maleją. W myśl prawa popytu i podaży, żeby wciążopłacało się wydobywać bitcoiny przy malejącej nagrodzie, ich cena musi rosnąć.Według niektórych, rynek zaczyna już antycypować ten fakt. Podobnie, jak bywałoto wcześniej. Choć coś może być na rzeczy, trzeba pamiętać, ze na kurs bitcoinawpływa wiele różnych czynników. Zapewne i ten, ale nie jest to ten jedenjedyny.

Flash crash na bitcoinie

Znamy już kilka możliwych (choć zapewne nie jedynych)odpowiedzi na pytanie, dlaczego bitcoin rósł tak gwałtownie. Dlaczego jednaktak gwałtownie w środę jego kurs runął?

Wzrosty bitcoina z ostatniego tygodnia bardzo przypominały ostatniąwzrostową falę hossy z 21017 roku. Była to niemal pionowa ściana w górę.Wyraźnie było widać na rynku, że powrócił efekt FOMO (z ang. fear of missingout), czyli strach przed tym, że inwestorów ominą wzrosty na bitcoinie. Inwestorzy,bojąc się, że „pociąg” z zyskami odjedzie, coraz szerszą rzeszą kupowalibitcoiny. Takie doświadczenie panowało właśnie w ostatnim kwartale 2017 roku, powodującekspresowe windowanie kursu bitcoina.

Tego typu gwałtowne wzrosty zawsze kończą się równie gwałtownymispadkami. Choć przyznam, że nie spodziewałem się takiej skali gwałtowności.Przypominam, że wystarczył kwadrans, by kurs bitcoina znalazł się blisko 2 tys.dolarów niżej. W skali procentowej to spadek o blisko 15%. Wcześniej bitcoinpotrzebował 17 godzin, żeby zyskać te 2 tys. dolarów (co i tak jest ekspresowymtempem wzrostów).

Jeśli nie znajdzie się jakieś inne, szczególne wyjaśnienie,to by oznaczało, że przez kilka pierwszych miesięcy mieliśmy na bitcoinie fazęakumulacji kryptowaluty przez dużych inwestorów, a w ostatnim czasie jazda beztrzymanki w górę została zafundowana przez drobnych inwestorów, którzyzorientowali się wreszcie, że trend się odwrócił i za wszelką cenę chcieli wziąćudział we wzrostach. Równocześnie duzi inwestorzy zaczęli fazę dystrybucjibitcoinów. Sytuację tę potwierdzałby fakt, że na wielu giełdach kryptowalutowychzanotowano w środę rekordowo wysokie wolumeny obrotu. Jeśli tak faktycznie mieliśmydo czynienia z fazą dystrybucji, to na pewien czas powinniśmy zapomnieć owzrostach na bitcoinie.

Marcin Dziadkowiak

Source link

Continue Reading
You may also like...

More in WIADOMOŚCI FINANSOWE

To Top
error: Content is protected !!