Connect with us
img

Super News

„Dla rynku długu kluczowy będzie II kw., istotne przesłanki ze strony makro”

"Dla rynku długu kluczowy będzie II kw., istotne przesłanki ze strony makro"

WIADOMOŚCI FINANSOWE

„Dla rynku długu kluczowy będzie II kw., istotne przesłanki ze strony makro”

[ad_1]

Dla rynku długu kluczowy będzie II kwartał – bez jasnych, kierunkowych przesłanek ze strony sytuacji makroekonomicznej ciężko o prognozy dla FI – oceniają uczestnicy debaty PAP Biznes „Strategie Rynkowe TFI 2019”. Ich zdaniem, na rynku długu możliwa jest stabilizacja, ale istnieje też przestrzeń do spadku rentowności.

W XXI debacie „Strategie rynkowe TFI 2019” zorganizowanej przez PAP Biznes udział wzięli przedstawiciele Pekao TFI, Skarbiec TFI, TFI PZU, NN Investment Partners TFI i PKO TFI. Partnerem merytorycznym cyklu są Analizy Online.

W ocenie Bartłomieja Chyłka, dyrektora zespołu analiz NN Investment Partners TFI, po dobrym początku roku, w kolejnych kwartałach obligacje mogą się osłabiać.

„Wydaje się, że po dobrym I kw. pole do popisu jest ograniczone. Banki centralne będą elastyczne, nie ma mowy w żadnym wypadku o podnoszeniu stóp, raczej nieśmiałe przymiarki do obniżania, lub skorzystania z innych form rozluźniania polityki monetarnej. Wydaje się, że będzie można zarobić na tej klasie aktywów, ale w ograniczonym zakresie. I kwartał był zdecydowanie najlepszy w całym 2019 r. dla obligacji” – powiedział Chyłek.

Podczas debaty Sławomir Sklinda, zastępca dyrektora departamentu zarządzania aktywami PKO TFI, zaznaczył, że bez jasnych przesłanek ze strony sytuacji makroekonomicznej, ocena każdej klasy aktywów jest trudna. Dodał jednak, że obligacje nie są inwestycyjne atrakcyjne.

„Wydaje się, że ten kwartał będzie kluczowy do zdeterminowania co dalej. Ocena każdej klasy aktywów, bez rozstrzygnięcia po stronie makro, wydaje się niemożliwa. Ja co do zasady uważam, że obligacje, szczególnie europejskie, które handlują się na poziomie ujemnym za 10-latkę, to kompletnie nieatrakcyjne. Totalnie nieracjonalne w odczucie behawiorystki finansowej jest granie na to, że coś może być jeszcze mniej warte, w warunkach ujemnych stóp zwrotu” – powiedział Sklinda.

„Na dziś można powiedzieć, że nie widzimy wartości po stronie obligacji europejskich. Pewnie większą wartość można zauważyć po stronie amerykańskich papierów. Antycypowaliśmy spread polskich obligacji do Bunda, on faktycznie mocno się rozszerzył, bardziej neutralną pozycję mamy na obligacjach polskich, ale ani to wielki sell ani buy. Wydaje się, że doszliśmy do punktu, w którym – jeśli nie dostaniemy potwierdzenia ze strony makro – ciężko będzie o wzrosty” – dodał.

Zdaniem Grzegorza Zatryba, głównego stratega Skarbiec TFI, istnieje potencjał do spadków rentowności, zarówno na rynkach bazowych, jak i w Polsce.

„Szczyt poziomów rentowności mamy za sobą i trzymając się tej tezy wydaje się, że weszliśmy w okres, kiedy relacje wzajemnej wartości akcji i obligacji zaczynają się zmieniać na korzyść obligacji. Fundamenty o tym świadczą – im gospodarki będą słabsze, tym gorzej dla akcji i tym lepiej dla stopy procentowej. Jeśli chodzi o rynek niemiecki, czy strefy euro, to pole do spadków rentowności obligacji nie jest duże, natomiast wydaje się, że jest, i pewnie zobaczymy znaczne niższe rentowności niemieckich papierów niż obecnie” – ocenił.

„Większe szanse są w krajach peryferyjnych strefy euro, gdzie jednak wzrost gospodarczy jest nadal trochę mocniejszy. Oprócz spadków rentowości, będziemy mieli zawężenia się spreadów. W USA jest całkiem sporo miejsca do spadku rentowności, co nie znaczy, że to nastąpi, ale technicznie tam potencjał jest największy” – dodał.

W ocenie Zatryba, perspektywa dla polskich papierów w najbliższych kwartałach jest dość dobra.

„Jeśli chodzi o Polskę to w normalnych warunkach nasz rynek dość blisko trzyma się rynku europejskiego. Wydaje się natomiast, że polskie obligacje mają znacznie lepsze perspektywy niż niemieckie, przy tej sytuacji, jaka jest obecnie w finansach publicznych. Plus technicznie – przy tym, że przez ostatnie parę miesięcy mieliśmy odpływ kapitału zagranicznego. Przypuszczam, że teraz będziemy mogli zobaczyć co najmniej zatrzymanie tego zjawiska, jeśli nie odwrócenie” – powiedział.

„Niska podaż obligacji ze strony skarbu państwa, w tym roku jeszcze tego dużo nie będzie trzeba. Nie wiem czy to 2 proc. (rentowność 10-letniego papieru – PAP), które rekordowo było parę lat temu, jest do powtórzenia, ale fakt jest, że od strony marko czy fiskalnej sytuacja jest obecnie lepsza niż wówczas. Nie widzę powodów, żebyśmy nie mieli zawęzić spredów do rynków bazowych” – dodał.

Również Piotr Stopiński, CFA i zastępca dyrektora zespołu zarządzania akcjami Pekao TFI, uważa, że do oceny sytuacji na rynku długu brakuje konkretnego kierunku gospodarki.

„Jeśli chodzi o rynki najbliższe nam, czyli Europę Zachodnią, to mamy bardzo dobre poziomy rentowności, ciężko tutaj rokować co dalej się wydarzy. Czekamy na jakiś impuls zewnętrzny. Jeśli chodzi o polskie obligacje – tu też mamy bardzo dobre poziomy, podaż obligacji skarbowych już chyba ma nie być taka znaczna. Oczekujemy raczej stabilności” – powiedział.

„Z kolei jeśli chodzi o obligacje amerykańskie, tu tkwi możliwość wzrostu wartości, ponieważ dołek był na 1,5 proc. w 10-letnich obligacjach, ale to już mówimy o bardzo recesyjnym charakterze krzywej. Na razie brakuje konkretnego kursu gospodarki, żeby być konstruktywnym” – dodał.

Zdaniem Pawła Gołębiewskiego, zarządzającego w TFI PZU, rentowności polskiej 10-latki powinny konsolidować w szerokim paśmie 2,70-3,10 proc.

„Jeśli chodzi o SPW, to duże zjazdy rentowności na rynkach bazowych nie bardzo odbiły się pozytywnie u nas. Raczej mamy rozszerzenie spredu do Bunda, rozszerzenie spredów nominalnych i rozszerzenie asset swapów. Wydaje się, że to już jest trochę dyskontowanie pakietu fiskalnego, czyli nadchodzącej podaży, to już widać w asset swapach. To jest jakiś pozytywny aspekty” – ocenił.

„Mamy spread do Budna na poziomie 290 pb, blisko 300 pb., to ważne poziomy techniczne, z reguły zawracało przy tych poziomach. Wydaje się, że na polskich obligacjach pojawiła się wartość. In minus z kolei działa to, że krzywa się mocno spłaszczyła. Zakładałbym, że długoterminowe rentowności powinny konsolidować w szerokim paśmie, 2,70-3,10 proc. jeśli chodzi o dochodowość 10-latki, z takim nastawieniem pozytywnym” – dodał.

W przypadku rynku walutowego, Chyłek z NN Investment Partners TFI ocenia, że w kolejnych kwartałach amerykański dolar może wciąż się umacniać.

„Spora część rynku jest zaskoczona tak mocnym dolarem wobec euro, chyba nie można znaleźć analityków, którzy taki scenariusz by wieszczyli. Kilka miesięcy temu wydawało się, że sytuacja w Europie jest mocniejsza, a w obecnej sytuacji raczej widzimy więcej obaw niż możliwości na wzrost w gospodarkach. Wydaje się, ze Europa wygląda najgorzej” – powiedział.

„Patrząc zatem na eurodolara wydaje się, że możemy zobaczyć go jeszcze, może nawet na poziomie 1,05. W takim wypadku, w warunkach dość luźnej polityki fiskalnej w Polsce, złoty w dalszym ciągu może się osłabiać. Wydaje się, że w stosunku do euro – gdzie wachlarz zmienność złotego w ostatnich latach nie była duża – okolice 4,20-4,40/EUR nie powinny być naruszone. Z kolei wobec dolara złoty może się jeszcze osłabiać” – dodał. (PAP Biznes)

pat/ pr/ asa/



[ad_2]

Source link

Continue Reading
You may also like...

More in WIADOMOŚCI FINANSOWE

To Top
error: Content is protected !!